2017-11-14  19:30:27,  "Kwartet dla czterech aktorów" - premiera 24 listopada w OiFP

"Kwartet dla czterech aktorów" - premiera 24 listopada w OiFP
autor: Bstok.pl



Opera i Filharmonia Podlaska oraz debiutujący w roli reżysera Marek Tyszkiewicz zapraszają w piątek 24 listopada na premierę „Kwartetu dla czterech aktorów” Bogusława Schaeffera.




Bogusław Schaeffer należy do pionierów polskiej awangardy muzycznej po 1956 r., jest m.in. twórcą pierwszego polskiego utworu dodekafonicznego. Jest autorem kilkuset utworów muzycznych, kilkudziesięciu sztuk teatralnych, wielu prac plastycznych oraz pionierskich w kraju publikacji (w tym leksykonów) popularyzujących problematykę nowej muzyki.

Wśród dzieł scenicznych z zakresu teatru instrumentalnego szczególne miejsce zajmuje „Kwartet dla czterech aktorów”, napisany w 1966 r. Prezentuje on perypetie artystów muzyków poszukujących formy, która zadowoliłaby wszystkich. Dwoją się i troją, by stopić się w jedno ciało muzyczne.

– Tajemnica tego dramatu tkwi już w tytule: kwartet pisze się dla muzyków, ten zaś napisany jest dla czterech aktorów – mówi Miłosz Pietruski, aktor. – Chciałbym, żeby tę zagadkę każdy z widzów rozwikłał sam.

– Oryginalnym podejściem to tego, co się w tym tekście zdarzy, jest powrót do korzeni, do sposobu, w jaki Schaeffer to pisał – opowiada Marek Tyszkiewicz, reżyser. – Nie słyszałem o tym, żeby „Kwartet” był kiedykolwiek robiony w takim składzie personalnym, gdzie obsada tego przedstawienia to w połowie śpiewacy, którzy na co dzień śpiewają w operze, i aktorzy, którzy grają na scenach teatrów. Pomieszanie tych dwóch temperamentów, rodzajów podejścia do materii muzycznej i dramatycznej, daje znakomity efekt.

Dodatkową trudnością, ale i walorem przedstawienia jest to, że „Kwartet” gra czterech aktorów albo śpiewaków, a my robimy go w obsadzie sześcioosobowej, która jest wymienna, czyli co wieczór, na każdym przedstawieniu wystąpi inna czwórka, co znakomicie wpływa na świeżość i spontaniczność zachowań na scenie. Mimo, że scenariusz i improwizacje zostały w jakiś sposób ułożone, to prawie każdego wieczora będą zupełnie inne. Pracujemy w sześcioosobowym składzie aktorskim, są aktorzy operowi Maciej Nerkowski i Bartłomiej Łochnicki oraz gościnnie Tomasz Bacajewski z Teatru Muzycznego w Gdyni, a także aktorzy z różnych środowisk i teatrów: Marcin Gaweł, Miłosz Pietruski – białostockiej i supraskiej publiczności znany z niekonwencjonalnych działań i funkcjonujący w teatrze alternatywnym oraz Daniel Lasecki, młody, zaczynający karierę aktor po szkole teatralnej. Ta różnorodność i rozpiętość dotyczy także śpiewaków operowych.

Z sześciu instrumentów można tworzyć niezliczone akordy, sfera improwizacji muzycznych jest w partyturze Schaeffera – w partyturze, bo nie jest to tekst dramatyczny – napisana enigmatycznie i zdawkowo. To krakowska szkoła kompozycji, według której pisało się kropkami, czy jak Penderecki – kolorami, czy, jak pisał Schaeffer, znakami graficznymi. Wspólnie z aktorami zadaliśmy sobie dużo trudu, żeby te fragmenty muzyczne rozszyfrować, wzbogacić je własnymi doświadczeniami, pomieszać to – jak ja to nazwałem – muzyką ciała.

„Kwartet dla czterech aktorów” to przede wszystkim zabawa, komedia. To historia czterech poważnych muzyków, którzy stawiają siebie w bardzo niepoważnych sytuacjach, nie boją się tego, a ze swoimi kłopotami zwracają się do publiczności. Efekt jest, moim zdaniem, piorunujący.